Fafik Strona Domowa

Fafik Sierpc

Kilka słów o Fafiku

Fafik który zmienił całe nasze życie…

Gdy byłam małą dziewczynką zawsze marzyłam mieć pieska…., gdy byłam nastolatką prosiłam Boga o męża, ale żeby był chory tak jak ja….

Jestem kobietą z wrodzoną wadą wzroku, po wielu operacjach w dzieciństwie i dużym niedowidzeniem. Całe dzieciństwo rówieśnicy naśmiewali się ze mnie, ponieważ nosiłam grube okulary. Teraz jest zupełnie inna technika… Marzyłam o piesku- przyjacielu, który mnie zrozumie. Któregoś razu tata wrócił z pracy i zrobił mi ogromną niespodziankę – przywiózł malutkiego pieska. Od razu zakochałam się w nim! Moje marzenie się spełniło. Ale moja radość nie trwała długo – piesek wszystko niszczył, a rodzice pracowali, więc nie miał kto się nim opiekować (to było 35 lat temu). Moja kochana Kropka pojechała do babci na wieś i tam dopiero odżyła, ale niestety wpadła pod samochód…

Moja prośba też się spełniła . Poznałam mojego męża, który podobnie jak ja jest niepełnosprawny, tylko ruchowo.

Nie mamy dzieci, nasze życie było smutne. Praca dom – dom praca. W domu pustka. Marzyliśmy o piesku, ale całe dnie w pracy…

Pewnego dnia mój tato zadał nam pytanie ” Gosia my z mamą jesteśmy na emeryturze czy jak weźmiemy pieska pomożecie nam się nim opiekować? “Oczywiście, że pomożemy – odpowiedziałam. Następnego dnia poszłam do rodziców – taty nie było, po 15 min wchodzi do domu z pieskiem i mówi to jest Misiek. Pytam jak to ? skąd? Tato odpowiedział, że jego znajomi już nie chcieli się nim opiekować i szukają dla niego dobrego domu. Opowieść taty była straszna … Ci ludzie kopali, bili , wyganiali na dwór wręcz przeszkadzał im malutki piesek. Nawet książeczki zdrowia nie dali. Pierwszą noc Misiek (bo tak miał wtedy na imię) spał u rodziców, ale okazało się, że strasznie boi się taty, bo był bity przez starszego mężczyznę – tata chciał odprowadzić go z powrotem, ale mój mąż powiedział absolutnie on zostaje i będzie miała na imię Fafik i zamieszka z nami. nie wróci do starego domu.  W taki oto sposób cztery lata temu 5 września 2014r (3 dni po naszej kolejnej rocznicy ślubu) nasz Faficzek zamieszkał z nami. Jest naszym najwspanialszym prezentem na rocznicę ślubu i pamiątką po moim tacie, który ciężko zachorował i odszedł 3 lata temu, ale zdążył jeszcze uratować życie temu małemu szkrabowi i spełnić moje marzenie.

Nasze życie zmieniło się o 180 stopni, nabrało sensu. Fafik był bardzo trudnym pieskie po przejściach wszystkiego się bał, nie chciał wychodzić z domu na spacery. Atakował mojego męża – wręcz rzucała się na niego z zębami. Nasze początki były bardzo ciężkie. Ja z reguły szybka energiczna osoba, zawsze czymś stuknęłam puknęłam, a Fafik już po łóżkiem… Musiałam uczyć się stawiać wszystko po cichu, żeby nie robić hałasu – udało się.

Faficzek zaczął się zmieniać, jest przecudny, przesłodki, kochany, nasz najwspanialszy przyjaciel. Dzięki niemu nasze życie nabrało kolorów nie jest smutne . W domu zawsze czeka i tęskni za nami ta wspaniała istotka. A ja nabrałam wreszcie pewności siebie, poznałam wiele wspaniałych ludzi i wreszcie przestałam się bać psów. (bo obcych psów się bałam). Nie wyobrażam sobie życia bez niego, a wiem, że kiedyś odejdzie za TM.

Galeria

Przewiń do góry